wesele w górach

Ubezpieczyciele mają w nosie klientów. Mogą, bo... nic im za to nie grozi

Strona główna » Artykuły eksperckie » Ubezpieczyciele mają w nosie klientów. Mogą, bo... nic im za to nie grozi

Czekasz na odszkodowanie z OC dłużej niż miesiąc? Dla ubezpieczycieli to już standard. Po co mają się spieszyć, skoro poszkodowani nie upominają się o odsetki za zwłokę, a kary nadzoru są rażąco niskie?

suzuki grand vitara pani Joanny wjechał inny samochód. Niby mała stłuczka parkingowa, ale cały tył jej auta był wgnieciony, a reflektory zbite. Sprawca przyznał się do winy i spisał oświadczenie. Pani Joanna myślała, że sprawa jest prosta, więc pieniądze z odszkodowania niebawem wpłyną na jej konto. Jednak ubezpieczyciel, u którego sprawca miał wykupioną obowiązkową polisę OC, zwlekał z wypłatą rekompensaty.

Najpierw pani Joanna nie mogła się doprosić, aby rzeczoznawca przyjechał obejrzeć jej auto. Od momentu, kiedy pracownik ubezpieczalni w końcu się pojawił i spisał, co zostało zniszczone, minęły dwa miesiące. I dalej nic. Pani Joanna naprawiła auto na własny koszt i nadal czeka na pieniądze. Dzwoni na infolinię i przypomina o sobie. Bezskutecznie.

Takich jak pani Joanna są tysiące. - To wieloletni i stale powtarzający się problem - kwituje rzecznik ubezpieczonych. Problemy z dotrzymaniem wyznaczonego terminu ubezpieczyciele mają na każdym etapie: od wypadku aż po naprawę auta.

Jakie są główne grzechy ubezpieczycieli?

Na początku nie informują o potrzebie dostarczenia odpowiednich dokumentów. Informują o nich "etapowo". Firmy często też przerzucają na poszkodowanego ciężar pozyskiwania dodatkowych dowodów winy sprawcy, co wykracza poza ciężar dowodu w postępowaniu likwidacyjnym.

Rzecznik ubezpieczonych zwraca również uwagę na "nieporadność ubezpieczycieli w kompletowaniu dostępnych dowodów", np. kilkumiesięczne oczekiwania na potwierdzenie okoliczności zdarzenia przez sprawcę, jak również wydłużające się terminy na pozyskiwanie kopii notatki policyjnej lub wyroku sądu.

Poszkodowani narzekają na nieprzybycie likwidatora na oględziny uszkodzonego mienia mimo umówionego terminu. Inni na to, że sami nie mogli wziąć udział w oględzinach - pracownik ubezpieczalni przyjechał, kiedy ich nie było.

Niektórym trudno też dowiedzieć się czegokolwiek o toczącym się postępowaniu na infolinii.

Rzecznik zwraca uwagę, że ubezpieczyciele nie tłumaczą powodu odmowy odszkodowania. Klient nie rozumie, co się stało, i jest przekonany, że to zapewne dlatego, że firma z zasady odmawia.

Jeszcze gorzej jest na etapie ustalania wysokości odszkodowania. Według rzecznika ubezpieczyciele w pierwszej "decyzji" oferują jedynie część należnego odszkodowania, a dopiero po złożeniu odwołania następuje podwyższanie przyznawanych odszkodowań. - Często są to kilkuetapowe, trwające miesiącami procesy dochodzenia do ostatecznego stanowiska przez ubezpieczycieli - załamuje ręce Krystyna Krawczyk, dyrektor biura Rzecznika Ubezpieczonych. Z kolei postępowania odwoławcze trwają podobno miesiącami.

Upomnij się o odsetki za zwłokę

- W prowadzonych przez rzecznika ubezpieczonych postępowaniach skargowych, gdy z przebiegu sprawy wynika, iż doszło ze strony ubezpieczyciela do naruszenia terminu na wypłatę odszkodowania, a ubezpieczyciel "nie widzi" tego problemu, informujemy poszkodowanego o prawie do żądania dodatkowego roszczenia w postaci odsetek za opóźnienie w wypłacie odszkodowania - podkreśla Krystyna Krawczyk. - Wydaje się, że polityka ubezpieczycieli polegająca na braku poszanowania dla terminów w postępowaniach odszkodowawczych ciągle się opłaca. Zarówno bowiem wypłacane odsetki, jak i kary nakładane przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego nie wpływają na radykalną zmianę dotychczasowych praktyk.