Deco Mariage

Na wesele bez kasy? Lepiej z chwilówką przez internet

Strona główna » Artykuły eksperckie » Na wesele bez kasy? Lepiej z chwilówką przez internet

Wesele – wielkie wydarzenie w życiu każdej Młodej Pary, ale nie tylko... Myśleliście kiedyś o gościach weselnych, którzy hołdują zasadzie „zastaw się, a postaw się”? Są to także rodzice przyszłej Panny Młodej czy Pana Młodego, albo rodzice chrzestni. Właśnie o przypadku matki chrzestnej i jej problemach finansowych, które nie skończyły się po hucznym weselu, chcieliśmy Wam opowiedzieć. Ku przestrodze!

Wesele? O nie!!! Dlaczego już???

- No tak... moja chrześniaczka była w związku narzeczeńskim od dobrych paru lat, ale skoro tak długo, to dlaczego nie mogli poczekać z weselem jeszcze troszkę? Chociażby do czasu, aż uzbieram pieniądze na prezent!! Informowanie mnie o planowanym ślubie na dwa miesiące przed nim, to po prostu skandal!!- mówi pani Magdalena.

To pierwsza reakcja naszej bohaterki. Po niej przychodzi kolejna – skąd wziąć pieniądze? Następuje więc szybkie liczenie wydatków:

  • przewidywana gotówka „do koperty” dla Młodych – min. 1500 złotych. Znajomi mówili, że daje się jeszcze więcej, ale zostańmy przy tej kwocie. I tak obecna to zabójstwo dla portfela (pustego swoją drogą),

  • stan posiadanych dzieci: 3 sztuki plus wieczne dziecko – bezrobotny mąż. Koszt ubrania każdego z nich to około 300 złotych (byłoby drożej, ale na szczęście męska część rodziny jest w przewadze). Koszt ubrania, „ufryzowania” itp. bohaterki – 500 złotych, bez „szaleństw cenowych”,

  • dojazd na miejsce, kwiaty, zapas w kieszeni np. na marsz weselny i dedykacje dla Młodych – 200 złotych.

To tylko wstępny kosztorys, z którego wynika, że uczestnictwo w uroczystości weselnej wykosztuje naszą matkę chrzestną minimum 3400 złotych! Jej zarobki miesięczne to …. najniższa krajowa, czyli niecałe 1300 zł.

Skąd wezmę pieniądze??

- Przecież nie pójdę na wesele jak żebraczka. Odłożyłam na wakacje 1000 złotych. Trudno... i tak było za mało na „szalone wojaże”. Kolejny tysiąc pożyczę od Ewy. Brakuje mi jeszcze 1400 złotych. Kredytu nie dostanę - odmówili mi w banku, bo spłacam już jeden i mam za małe dochody. Ale może by tak... chwilówka? W biurze niedaleko jest taki miły pan. Koleżanka też korzystała z jego pomocy – rozmyśla pani Magdalena...

but-panny-mlodej.jpg

Załatwienie formalności trwało zaledwie kilkanaście minut. Przedstawiciel firmy pożyczkowej nie wnikał w szczegóły, chyba nawet nie sprawdzał obecnego zadłużenia naszej bohaterki. Sama za to nie zapytała o dodatkowe koszty szybkiej pożyczki i jej oprocentowanie. Najważniejsze, że pieniądze bardzo szybko trafiły na jej konto. Gotówkę udało się zorganizować, pozostało więc tylko świetnie bawić się na weselu... i tak też było.

Boli mnie głowa. Mam nie tylko „weselnego kaca”, ale też kłopoty finansowe!

- Ewa upomniała się o zwrot pożyczki po trzech tygodniach. Nie chciałam przyznawać się koleżance, że moje konto bankowe świeci pustkami, bo nawet wypłata jeszcze nie wpłynęła. Zrobiłam debet i oddałam. Moje wynagrodzenie poszło prawie w całości na jego wyrównanie, a przecież trzeba było jeszcze za coś żyć. Nie starczyło więc na spłatę chwilówki i opłat dodatkowych przed upływem miesiąca... Zaczęło się od monitu...- wspomina pani Magdalena.

Najpierw był niedrogi monit elektroniczny (sms, 5 zł dopłaty), potem kilka telefonicznych (za każdy ok. 50 złotych). Później było coraz drożej: listowne upomnienie (80 zł) i tzw. windykacja terenowa, czyli wizyta pracownika firmy pożyczkowej w domu klientki (100 zł). Dług się powiększał, pożyczkodawca straszył, więc pozostało tylko zadłużenie się w kolejnej instytucji pozabankowej na poczet jego spłaty. I tak „zastaw się, a postaw się” wpędziło naszą matkę chrzestną w poważne problemy finansowe. Obecnie - jej zadłużenie wynosi 4500 złotych, a sprawa jest już na drodze sądowej. To znaczy, że koszty wzrosną.

Chwilówka to „cichy zabójca” naszych finansów?? Nie!

Zaciągnięcie szybkiej pożyczki nie jest wcale czymś złym i może być faktycznym ratunkiem w potrzebie. Nie chodzi tutaj także o instytucję, która nam jej udziela. Przecież nawet ze spłatą rat kredytu w banku możemy mieć problemy. Szkopuł w tym, żeby pożyczać na miarę swoich możliwości. Jeżeli nawet je przecenimy – warto zwrócić się do pożyczkodawcy o przedłużenie terminu spłaty. Oczywiście to oznacza dodatkową dopłatę, ale jest ona niewielka w porównaniu z kosztami monitów i windykacji – doradza Katarzyna Stania, ekspert serwisu porównującego chwilówki online na Sowa Finansowa.

Zapytaliśmy: co mogła zrobić nasza bohaterka, aby nie wpaść w spiralę zadłużenia?

Przede wszystkim, już na wstępie uniknąć dodatkowych kosztów i poszukać chwilówki za 0% lub wybrać pożyczkę z podziałem na przystępne raty (ich oferty można porównać w Internecie, np. na stronie https://sowafinansowa.pl/pozyczki-ratalne/). Gdy okazało się, że jej zwrot jest niemożliwy - poprosić o przedłużenie terminu spłaty.

Przed długiem nie uciekniemy, a ignorując upomnienia pożyczkodawcy wpędzimy się w większe zadłużenie i doczekamy jedynie windykacji. Pamiętajmy o tym szczególnie wtedy, gdy wydaje nam się, że szybką pożyczką równie szybko załatamy dziurę w portfelu. W dodatku po to tylko, aby przed rodziną i znajomymi chociaż przez chwilę uchodzić za zamożniejszych niż jesteśmy.