Lillien.pl

Goście w kadrze - kilka słów o fotografii weselnej

Strona główna » Artykuły eksperckie » Goście w kadrze

Najważniejszymi osobami na każdym ślubie i weselu są państwo młodzi. Jednak trzon wesela stanowią goście. To oni tworzą atmosferę zabawy, swoją obecnością sprawiają, że uroczystość ślubna zamienia się albo w świetną imprezę z tańcami, hulankami i swawolami, albo w rodzinne spotkanie przy suto zastawionym stole, albo w wydarzenie towarzyskie. Wszystko zależy od charakteru ślubu, miejsca, w którym odbywa się przyjęcie, liczby zaproszonych weselników czy ich przedziału wiekowego. Nie ma uniwersalnej zasady, tak jak nie ma przymusu zapraszania kogokolwiek, jeśli przyszli małżonkowie wolą celebrować swoje święto w słodkiej samotności tylko we dwoje.


Marta Potoczek / www.psfs.pl

„Na wieczną pamiątkę”

Główni bohaterowie zdjęć ślubnych to oczywiście młoda para, to za nią podąża obiektyw we wszystkich najważniejszych momentach. Ale chyba nikt rozsądny nie chciałby widzieć na każdym zdjęciu tylko siebie. W fotoreportażu ślubnym z prawdziwego zdarzenia nie powinno zabraknąć gości, którzy towarzyszą parze młodej na każdym kroku i razem z nią tworzą atmosferę tego dnia. Najprostszym rozwiązaniem, aby uwiecznić wszystkie twarze zaproszonych ludzi, jest fotografia grupowa, o ile odpowiada nam taka forma dokumentacji. Najlepiej wykonać ją tuż po wyjściu z kościoła (lub USC), jeszcze przed składaniem życzeń, albo znaleźć dobry moment, kiedy wszyscy są obecni na sali weselnej. Dobrze jest wcześniej ustalić np. ze świadkami, kto będzie osobą koordynującą, która zadba o to, aby wszyscy zjawili się „do zdjęcia” w odpowiednim miejscu i czasie. Jeśli dopisuje piękna pogoda, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zdjęcie grupowe przenieść gdzieś w pobliski plener. Może warto pomyśleć o tym, by zamiast tradycyjnego zdjęcia „partyzanckiego”, na którym wszyscy ustawiają się w równym rządku, sprawić sobie nietypową fotografię grupową? Jednym z rozwiązań często praktykowanym przez fotografów jest zrobienie serii zdjęć „tuż przed”, kiedy wszyscy dopiero się ustawiają. Owocuje to często niebanalnymi i ciekawymi ujęciami. Każdy fotograf z pewnością ma swoje sposoby na to, aby uatrakcyjnić taką pamiątkową fotografię i uczynić ją mniej formalną.


Miłosz Wozaczyński / www.psfs.pl

Foto-story

Dobry fotograf ślubny potrafi uchwycić w kadrze wiele interesujących sytuacji, które dzieją się na weselu. Każda z nich może stać się małą fotograficzną opowieścią, wspomnieniem, którego przywołania nawet się nie spodziewamy.

Zasadnicze pytanie brzmi – jak daleko może posunąć się fotograf, dokumentując weselną zabawę czy portretując gości na sto różnych sposobów? Czy powinien sfotografować wszystkich z osobna, czy skupić się raczej na tych wybranych, charakterystycznych twarzach bądź osobach najbliższych parze młodej? Wszystko zależy zarówno od warunków i możliwości, które zastaje fotograf, od charakteru osób (niektóre nie życzą sobie być fotografowane i należy to uszanować, inne wręcz proszą o pamiątkowe ujęcie z wujkiem czy z ciocią, jeszcze inne starają się zawsze być w pobliżu obiektywu fotografa). Nie zawsze też istnieje możliwość zrobienia dobrego zdjęcia określonej osobie w określonych warunkach.


Ela i Michał Barteczko / www.psfs.pl

Na pewno warto wcześniej ustalić z fotografem, jakich zdjęć się spodziewamy, chociaż najlepiej zaufać mu jako profesjonaliście, który dobrze wie, co trzeba robić. Czasami jednak bywają takie sytuacje, w których zarówno fotograf, jak i goście nie bardzo potrafią się odnaleźć. Może się np. zdarzyć, że goście zbyt często absorbują wynajętego przez parę młodą fotografa, prosząc lub nawet żądając, aby robił im ustawiane portrety, odciągając go w ten sposób od jego pracy. Oczywiście żaden fotograf nie odmówi kilku takich ujęć, ale nie powinno to pochłaniać większości jego czasu i uwagi, szczególnie jeśli w ten sposób miałby przegapić inne ważne momenty wesela. Lepszym rozwiązaniem jest z pewnością coraz modniejszy ostatnio photobooth, czyli seryjne zwariowane portrety jednej lub kilku osób jednocześnie, wykonywane na jakimś tle (lub w ciekawej aranżacji). Fotografowane osoby mogą dać upust swojej wyobraźni i spontaniczności, ponieważ im więcej śmiesznych min i zwariowanych póz, tym lepiej. Pozwala to nieco wyjść poza schemat formalnych, pozowanych ujęć i w dodatku może być później wykorzystane np. w niebanalnych podziękowaniach dla gości.

Jeśli jednak zależy nam, aby wszyscy nasi goście znaleźli się na zdjęciach ślubnych, nie ma lepszego rozwiązania jak zdjęcie grupowe. Wtedy zarówno wilk jest syty, jak i owca cała. Nikt nie poczuje się pominięty, a fotograf będzie mógł w spokoju skupić się na najlepszych kadrach, najlepszym świetle i najważniejszych chwilach.


Bartosz Jastal / www.psfs.pl

W czapce-niewidce

Inną sprawą jest coś, co można by określić jako dyskretną obecność fotografa. Ten bardziej doświadczony będzie wiedział, kiedy i na co może sobie pozwolić, nie niszcząc atmosfery intymności i nie burząc spontanicznej zabawy zbyt obcesowym wtargnięciem w środek „akcji”. Cała sztuka polega na tym, by być mniej więcej pośrodku – czyli mieć dystans tam, gdzie subtelność sytuacji tego wymaga, a jednocześnie znaleźć się wystarczająco blisko, by pokazać coś ciekawego, zdążyć na czas. To trudna sztuka lawirowania w czapce-niewidce pomiędzy twarzami, stolikami, sosjerkami i kieliszkami wina. Dobry fotograf wie, kiedy ją założyć. Bo jeśli wszystkie zdjęcia byłyby grzeczne i zdystansowane, przede wszystkim byłyby nudne, a chyba jest to ostatnia cecha, jakiej para młoda spodziewa się po swoim albumie ślubnym.


FotofabrykA / www.psfs.pl

Z pewnością urozmaicone, niepozowane zdjęcia naszych gości weselnych w naturalnych, podpatrzonych sytuacjach, są tym, co będzie cieszyć ich i nasze oko jeszcze długo po ślubie. Wtedy właśnie docenimy talent profesjonalnego fotografa, który potrafił sprawić, że nasz ślub to ciekawa historia z wartką akcją, przeplataną chwilami zadumy, wzruszenia i magii. I że oprócz nas byli z nami najbliżsi nam ludzie, których osobowość, nastrój i świetną zabawę oddają fotografie. A po nie sięgnąć możemy w każdej chwili.

Jolanta Szarszewska
www.psfs.pl